Ferie w siodle

ks. Sebastian Pakulski.

Dla dziewczynek z naszej scholi parafialnej tegoroczne ferie zimowe były okazją do integracji i wspólnego spędzenia czasu. W dniach 20-22 lutego ks. Dawid zorganizował dla piętnastoosobowej grupy wyjazd do stadniny koni Aliknte w Bronisławach koło Sochaczewa. Miejsce, w którym spędziły czas było tak różne od tego co jest codziennością współczesnych dzieci. Stadnina na uboczu, jak przystało na gospodarstwo agroturystyczne, brak telewizji, kontakt ze zwierzętami, a przede wszystkim to co najważniejsze ze sobą nawzajem. Choć były to zaledwie trzy dni to trzeba przyznać, że plan dnia był wypełniony i nie brakowało atrakcji dla uczestniczek ferii.

            Każda z dziewczynek mogła spróbować swoich umiejętności w jeździe konnej, oczywiście na początek był zapoznanie z podstawowymi technikami, a dla chętnych była możliwość dłuższej jazdy pod opieką instruktorki. Dało się zauważyć, że kontakt z końmi dostarczał wiele radości. Zaskoczeniem i powodem do dumy było usłyszeć, że jedna z dziewczynek jest wprost stworzona do jazdy konnej, a jej postawa jeździecka i technika, którą dopiero poznała były wzorowe. Kto wie może z czasem wyrośnie z niej prawdziwa amazonka? Ale i psy gospodarzy nie mogły narzekać na bark zainteresowania. Zostały chyba wygłaskane za wszystkie czasy, a każda która marzy o posiadaniu dużego psiaka mogła nacieszyć się jego obecnością i zabawą z nim, zwierzaki były oczywiście oswojone i bardzo przyjacielskie.

 

            Jednak wyjazd scholi nie mógł się odbyć bez prób śpiewu i doskonalenia warsztatu muzycznego. Podczas wspólnego śpiewania dziewczynki uczyły się gry na instrumentach perkusyjnych, były to marakasy i tamburyny, które pomagały utrzymać i akcentować rytm śpiewanych pieśni. To dopiero nowość w naszej scholi, ale kiedy umiejętności gry zostaną opanowane parafianie będą mogli usłyszeć jak wybrzmiewają pieśni dla Pana w nowej aranżacji.

            Masterchef junior – tak żartobliwie nazywaliśmy zajęcia kulinarne prowadzone przez panią Anię. Ktoś mógłby powiedzieć, że to zbyt górnolotne określenie, ale dla wielu uczestniczek wypiekanie babeczek, czy przygotowywanie posiłków niosło tyle radości i satysfakcji jakby przygotowywały wykwintne dania przed milionami widzów. Ujawniły się nowe talenty, został przełamany lęk przed smarowaniem chleba masłem, a krojenie warzyw sprawiało, że każda z nich mogła poczuć się jak pani domu, prawdziwa gospodyni. Trzeba tu pochwalić każdą z nich! Dziewczynki były niezwykle chętne do każdej pomocy, nie tylko w kuchni. Drodzy Czytelnicy, w naszej parafii rosną perfekcyjne panie domu, które z dala od rodziców potrafiły zadbać o porządek w swoich pokojach, a test białej rękawiczki wypadał nienagannie.

            Jak wiemy kobiety lubią posługiwać się lakierem do paznokci, nasze małe damy również, jednak podczas ferii nie paznokcie, ale słoiki malowały tymi lakierami, robiąc z nich przecudne wazoniki. Jeden wyjątkowo zapadł mi w pamięci – wazonik z głową konia, zapewne ze stajni w Bronisławach.

            Ostatniego dnia udaliśmy się do Sochaczewa na kryte lodowisko. Ten zimowy akcent ferii był dla mnie okazją do tego by podziwiać jak dobrze jeżdżą nasze dziewczynki, a posiadanymi umiejętnościami dzieliły się także z innymi, którzy stawiali na lodowisku swoje pierwsze kroki.

            Na koniec pragnę podziękować rodzicom dzieci, za zaufanie i opłacenie wyjazdu oraz naszym sponsorom dzięki, którym rodzice ponieśli tylko część kosztów wyjazdu.

 

Ks. Dawid Witkowski